- Jest nowicjuszem - powiedział Nat. - To prawnik dopiero od ośmiu miesięcy, prawnik, który jeszcze nic nie wie. Spędził setki godzin nad potliwymi kartotekami i wszyscy klienci, z którymi miał do czynienia, byli zupełnie czyści. Avery wykazał maksymalną ostrożność, jeśli chodzi o dokumenty, które dawał McDeere'owi. Rozmawialiśmy o tym. .

Lejokritos przyklasnął:. - Chodźmy - powtórzyłem, ale nie ruszył się dopóki nie objąłem go ramieniem i powiedziałem: - Chodź ze mną. Już.. - Prawdę mówiąc, większą część tego czasu czekaliśmy na przybycie wezwanych osobników. Musieliśmy nie tylko rozwiązać ten... problem z wami, ale podjąć jeszcze jedną decyzję, również z tym związaną. Im więcej liści, tym większe Drzewo.. Ponownie ktoś wychynął z ciemności i zameldował, że są w odległości stu stóp od wozu Kruka, który dziesięć minut temu zagłębił się w zaułek i dotąd z niego nie wyszedł.. Przy pulpicie operacyjnym zasiadł nowy Pierwszy w towarzystwie doświadczonego O’o’yana. Nie było w Gromadzie chirurgów lepszych od tej dwójki.. Tak więc Garuth pozwolił swoim ludziom uwierzyć w mit i podążyć za nim w nicość. Decyzja była trudna, ale zasługiwali na nadzieję, przynajmniej do czasu, powiedział sobie. Nadzieja podtrzymywała ich w trakcie długiej podróży z Iscaris. Teraz znowu mu zaufali, tak jak wtedy. Z pewnością nie było złem pozwolić im na to, dopóki nie dowiedzą się tego, co wiedzieli już teraz Garuth i garstka wybranych, a prawdopodobnie i niektórzy Ziemianie, jak Danchekker i Hunt. Ale nigdy się nie przekona, ile naprawdę odkryli ci dwaj przyjaciele ze zdumiewającej rasy porywczych, a czasami agresywnych karłów. Nigdy nie miał ich już zobaczyć.. Płacz siedmiolatka ściągnął do pieczary aurę przeszłości, coś w rodzaju zapachu starych zabawek albo dziwnego światła, które zmusza do przecierania oczu. Jean-Pierre'a nastroiło to do wspomnień. Przed oczami stawali mu znajomi z dzieciństwa, ich twarze nakładały się na otaczające go sprzęty niczym sceny z filmu wyświetlanego ze źle ustawionego projektora nie na ekranie, lecz na plecach widowni. Ujrzał swoją pierwszą nauczycielkę, Mademoiselle Médecin w okularach w drucianej oprawie; Jacques'a Lafontaine'a, który rozkwasił mu nos za to, że nazywał go kujonem; matkę, chudą, źle ubraną i wciąż zamyśloną kobiecinę; postać ojca, wielkiego, muskularnego, gniewnego mężczyzny po drugiej stronie rozdzielającej ich kraty..